4. Recenzja za film „Teoria wszystkiego”- autor Emil Ferfet

Nie jestem mistrzem słowa, tym bardziej nigdy nie popełniłem recenzji filmu, nie licząc oczywiście licznych żywych dyskusji między przyjaciółmi. Ale… warto spróbować, nagroda zacna a i najnowszy film Terry`ego Gilliama Teoria Wszystkiego interesujący. Wielkim fanem tego reżysera nie jestem, aczkolwiek to, co zrobił w przeszłości, szczególnie dla mojego ukochanego Monty Pythona zasługuje na pochylenie się nad najnowszą produkcją. 

            Na pierwszym planie, co od razu przykuło moją uwagę to obraz i muzyka (tutaj praktycznie tylko jeden genialny utwór Radiohead). Powaliła mnie na kolana scenografia, nasycenie i kontrasty barw, kostiumy, charakteryzacja, masa pracy ludzi, a nie komputera. Po raz kolejny widać bogatą wyobraźnię Gilliama. Reżyser umieszcza swoich bohaterów w rzeczywistości, gdzie z jednej strony mają do dyspozycji już zabytkowe przedmioty, a z drugiej otaczają się wymyślnymi wynalazkami przyszłości, ale wszystko współgra, cieszy oko i jednocześnie mamy świadomość, że każdy element, cały ten kicz przyszłości jest przemyślany. I nie przeszkadza stylistyka rodem z disco lat 80-tych, tutaj super plastyczna Tilda Swinton jak i Matt Damon wyglądający jak wczesny Elton John. Umieszczenie głównego bohatera, bardzo dobry Christoph Waltz, w starym opuszczonym po pożarze kościele było strzałem w dziesiątkę. W powiązaniu z jego bezsensownym szukaniem odpowiedzi o sens życia, o pragnienie wyższych celów, wybór miejsca wydaje się być usprawiedliwiony.

            Dość zauważalną rolę odgrywa zgiełk wszechobecnych reklam bez końca powtarzających jak mantrę te same komunikaty. Tutaj skojarzenie do moich ulubionych książkowych antyutopii jak My, Nowy Wspaniały Świat i 1984. Przestrzeń publiczna już dawno uległa całkowitemu zanikowi, a nasz obecny świat niestety niewiele odstaje od wizji niedalekiej przyszłości Gilliama. Jeśli się chwilę zastanowić krytyczna obserwacja współczesności nie jest tak daleka od tego, co obserwujemy już dziś. Masa zakazów, indoktrynacja, kierunkowanie młodych na nieistotne cele, postępujący monitoring, śledzenie naszych treści w sieci, zasypywanie nas nowymi reklamami produktów, których wcale nie potrzebujemy…

Ale żeby nie było za różowo, niestety Teoria Wszystkiego nie wykorzystuje potencjału. Mam wrażenie, że ślizga się po niektórych zagadnieniach, a całość nie jest tak mroczna i dobitna jakbym tego pragnął, a temat nie zostaje wyczerpany. Na szczęście po ostatnim filmie Parnassus, po którym zostały kiepskie wrażenia, reżyser jak dla mnie trochę się odczarował.

Emil Ferfet

 2,025 total views,  3 views today