recenzja filmu „Midsommar –w biały dzień” Małgorzata Stela

      Midsommar. W biały dzień to film produkcji USA, reżyserii Ariego Astera.

      Film gatunku horroru, w całości obdziera ten rodzaj filmu z jego dotychczasowych cech. W filmie nie zobaczymy sztucznie napędzanych wybuchów napięcia, wywołanych szybkim ruchem czy głośną muzyką.

       Akcja filmu jest szczegółowo przemyślana- reżyser niezauważalnie dawkuje napięcie. Zasiewa w widzu pozornie niewiele znaczące wątpliwości, które rozwiewa ukazując spokój i opanowanie dalszych bohaterów. Reżyser pięknymi obrazami umiejętnie wycisza czujność odbiorców, by w momencie kulminacyjnym przenieść ich w sam środek prawdziwego horroru.

 Fabuła filmu jest teoretycznie prosta:

 Główna bohaterka przeżywa wielką tragedię, która silnie wpływa na jej życie i relacje z partnerem. O ich dalszych losach przesadzi wyjazd do małej szwedzkiej wioski-mocno zakorzenionej w tamtejszej tradycji.

 Szkic głównej bohaterki stanowi opis ludzkiej podatności na zewnętrzne manipulacje w chwilach trudnych. Samotność, poszukiwanie odpowiedzi na pytania natury moralnej, wewnętrzne lęki … To wszystko niknie, gdy pojawi się ktoś ukazujący zainteresowanie. Tak też jest w tej historii. Ciepłe słowo, kojący głos, delikatny dotyk czy mały prezent od serca w dniu urodzin…W jednej chwili ludzkie granice wyznaczone są na nowo. Dani powoli porzuca to co pewne i oddaje się temu co nowe, zaglusza przy tym swoje lęki i wątpliwości. Ignoruje przeczucia. W lekkiej i delikatnej niewiedzy poddaje sie manipulacji, która doprowadza do najwspanialszego i najstraszniejszego horroru zycia. Manipulacja zmysłów przedstawiona w filmie sprawia, ze widz znajduje się w szczelnie otoczonym labiryncie, z którego nie sposób się wydostać. Widz przeżywa piękne sceny i nie może odciac się od ich interpretacji czy złapać rownomiernego oddechu. Razem z bohaterką godzi się na przekraczanie nowych granic. Film przyczepia się do myśli, rozgaszcza się w pamięci i zmusza do otwierania nowych drzwi interpretacji. Świat przedstawiony wydaje się być cudowny, w imię traducji godzimy się na ukazane w nim niesprawiedlowosci.

 Midsommar w biały dzień to niewątpliwie zmysłowa manipulacja obrazu, dźwięku i wartości. Wielokrotnie poddawałam film analizie-zarówno zaraz po obejrzeniu jak i po kilku tygodniach. Jedno przemyślenie jest niezmienne: Midsommar to nie film. To dzieło. Dzieło do którego chce się wracać i przeżywać je wielokrotnie. Polecam!

 

 

79 total views, 1 views today