Recenzja filmu: „Mur”, reż. Dariusz Glazer. Janusz Wróblewski

Między Polskami
Portret społeczeństwa bez korzeni, zastępującego idealizm dorobkiewiczostwem i materializmem.

W ambitnym debiucie reżyserskim „Mur” Dariusza Glazera (absolwenta katowickiej szkoły filmowej) zostają skonfrontowane dwie Polski: luksusowych apartamentowców, odgrodzonych osiedli, ludzi, którzy odnieśli finansowy sukces, oraz Polski na zasiłku, ofiar transformacji ustrojowej. Młody chłopak po technikum, grany przez Tomasza Schuchardta, pragnie awansu, chce się wyrwać z getta nieudacznictwa uosabianego przez bezwolną, pogrążoną w depresji matkę. Jest zdesperowany, pracowity, kasę zdobywa nie zawsze legalnie, oprócz wykańczania mieszkań hoduje marihuanę i rozprowadza narkotyki. Banalny, wielokrotnie przerabiany w sztuce balzakowski wątek walki o poprawę pozycji społecznej tu również prowadzi do obserwacji mechanizmu odrzucenia.

Pięknie sfilmowany przez Wojciecha Staronia dramat ma posmak czegoś głębszego. To jakby portret społeczeństwa bez korzeni, zastępującego idealizm dorobkiewiczostwem i materializmem. Glazer prowadzi fabułę bez narracyjnych udziwnień, prostymi środkami. Czuje się inspirację filmowym minimalizmem. Inteligentny montaż oraz nierówne, ale na przyzwoitym poziomie aktorstwo pozwalają wczuć się w sytuację i przypomnieć sobie znaną każdemu gorycz upokorzenia. Scenariusz „Muru” wygrał konkurs Script Pro trzy lata temu. Oprócz strony wizualnej stanowi chyba najmocniejszą stronę tego projektu.800ea832-c3b9-4e45-ab99-7a06436a66fb_470x

 907 total views,  1 views today