Recenzja filmu: „W ułamku sekundy” Janusz Wróblewski

Narodziny przemocy
Reżyser buduje napięcie jak w gatunkowym thrillerze, ale pointy poszczególnych scen prowadzą do nieoczywistych wniosków, układają się w ciąg coraz większych zaskoczeń.
 
 

Żyjemy w świecie stereotypów, łatwych podziałów na zło i dobro. Imigranci z południa wzbudzają irracjonalny lęk, kojarzą się z fundamentalistami. Brutalne ataki muzułmańskich radykałów wydają się groźniejsze od rasistowskich wybryków. Jesteśmy przekonani, że niemieckie sądy muszą być ostoją sprawiedliwości. Wierzymy, że białe kobiety są na ogół mniej szczęśliwe w związkach z partnerami reprezentującymi mentalnie i kulturowo obcy im świat. W świetnym sensacyjnym dramacie psychologicznym „W ułamku sekundy” wszystkie te banały zostają podważone. To cudzoziemcy mają powody, by obawiać się „prawdziwych” Niemców. Nie zradykalizowany odłam islamskich bojówkarzy, tylko doskonale zorganizowana międzynarodowa siatka neonazistów dokonuje w filmie zamachu bombowego, w wyniku którego ginie mąż i kilkuletni synek dobrze wykształconej Niemki z klasy średniej. Ukazane w migawkowych retrospekcjach tragicznie przerwane małżeństwo mogło stanowić wzór harmonijnej relacji, opartej na idealnym porozumieniu, bezgranicznym zaufaniu i miłości, mimo iż zamordowany był tureckim emigrantem zamieszanym niegdyś w handel narkotykami (za co siedział w więzieniu) i prowadził dobrze prosperujące biuro pomagające Kurdom. Obserwujemy ten świat „postawiony na głowie” z dystansem, oczami pogrążonej w żałobie wdowy przeżywającej piekło nierozliczonej zbrodni, na własnej skórze przekonującej się o nieskuteczności niemieckiego prawa.

Reżyser Fatih Akin („Głową w mur”, „Na krawędzi nieba”) buduje napięcie jak w gatunkowym thrillerze, ale pointy poszczególnych scen prowadzą do nieoczywistych wniosków, układają się w ciąg coraz większych zaskoczeń. Cały ciężar opowieści spoczywa na aktorskim talencie Diane Kruger („Troja”, „Bękarty wojny”), doskonale obrazującej stan bohaterki po utracie bliskich. W jej dynamicznej grze oddającej kolejne etapy żalu, szoku, rozpaczy, samotności, aż po gwałtowne pragnienie zemsty nie ma cienia fałszu. To przełomowa rola w jej karierze, za którą powinna otrzymać przynajmniej nominację do Oscara.