ZUPEŁNIE NOWY TESTAMENT | 26 styczeń 19:30

ZUPEŁNIE NOWY TESTAMENT

Le tout nouveau testament

Belgia, Francja, Luksemburg 2015 | 113 min.
GATUNEK: Komedia
REŻYSERIA: Jaco Van Dormael
DYSTRYBUTOR: Gutek Film
PREMIERA 1 stycznia 2016 (Polska) 17 maja 2015 (świat)
OPIS: W Brukseli Bóg spędza swój czas oglądając telewizję, dokuczając żonie oraz snując plany jak uprzykrzać ludziom życie. Pewnego dnia jego córka postanawia odnowić świat.

foundation_play-circle_simple-black_512x512

ZOBACZ ZWIASTUN ­

zwiastun
YouTube Preview Image zdjęcia

  • Pili Groyne Pili Groyne   Ea
    Benoît Poelvoorde Benoît Poelvoorde   Bóg
    Catherine Deneuve Catherine Deneuve   Martine
    François Damiens François Damiens   François
    Yolande Moreau Yolande Moreau   Kobieta z Bogiem
    Laura Verlinden Laura Verlinden   Aurélie
    Serge Larivière Serge Larivière   Marc
      Didier De Neck   Jean-Claude
  • Jaco Van Dormael Jaco Van Dormael   reżyser  
    Jaco Van Dormael Jaco Van Dormael   scenariusz  
      Thomas Gunzig   scenariusz  
      Christophe Beaucarne   zdjęcia  
      An Pierlé   muzyka  
    Hervé de Luze Hervé de Luze   montaż  
      Sylvie Olivé   scenografia (scenograf)  
      Pascalle Willame   scenografia (dekorator wnętrz)
  • Gdzie mieszka Pan Bóg?
    W Brukseli. Z rodziną, którą tyranizuje. Największą przyjemność sprawia mu bezmyślne oglądanie telewizji, dokuczanie żonie i wymyślanie praw, które coraz bardziej komplikują ludziom życie. Do czasu. Jego córka Ea nie może go już znieść i postanawia się zbuntować. Wykrada ojcu z komputera hasła i wszystkie tajemnice, dzięki którym będzie mogła urządzić świat zupełnie od nowa.
    „Zupełnie Nowy Testament” to komedia w reżyserii Jaco Van Dormaela („Mr. Nobody”, „Ósmy dzień”) z Benoît Poelvoorde („Nic do oclenia”), Yolande Moreau („Serafina”) i Catherine Deneuve w rolach głównych.zupełnie nowy testament (4)

  • WYWIAD z REŻYSEREM

    Od czego zaczęła się praca nad „Zupełnie Nowym Testamentem”?

    Od pomysłu mojego i Thomasa Gunziga, że Bóg żyje i mieszka w Brukseli. A co jeśli jest

    draniem? W dodatku oprócz syna ma także córkę, o której nikt nie wie? I co, jeśli ma ona

    10 lat i jest tak wściekła na ojca, że postanawia się zemścić, ujawniając przy pomocy

    SMS-ów jeden z jego najbardziej strzeżonych sekretów – daty śmieci wszystkich ludzi?

    To dawało nam szansę, by wszystkie odniesienia do religii uczynić częścią surrealistycznej

    baśni. Nie jestem wierzący, ale wychowywałem się wśród katolików, religie interesują mnie

    tak samo, jak ciekawe historie. Pamiętam, że w dzieciństwie zastanawiałem się, dlaczego Bóg

    nie zrobił niczego, kiedy jego syn był krzyżowany? Dlaczego nie robi niczego, kiedy dzieci

    umierają na białaczkę? Dlaczego ludzi ratuje Batman, a nie Bóg?

    Bóg w „Zupełnie Nowym Testamencie” jest postacią nikczemną. Sprawia mu

    przyjemność strącanie samolotów, wywoływanie pożarów, rzeź orangutanów i codzienne

    nękanie ludzkości, podburzanie jej do zabijania się nawzajem w jego imię.

    Nie różni się zatem od jego opisów, które znajdziemy w Biblii. Ileż w tej książce jest

    zabijania! Całe wioski są palone i zrównywane z ziemią. Ludzie są karani i zdradzani, a Bóg

    nazywany „zazdrosnym”.

    To dlatego chcieliście zmienić reguły?

    Ea, siostra Jezusa, która nazywa go JC, sprawia, że świat jest trochę lepszy, zmieniając życie

    kilku niezwykłych nieszczęśników. Ma tylko 10 lat i w przeciwieństwie do swojego brata

    potrafi dokonywać tylko mało znaczących cudów. Ale pomimo to udaje jej się pozyskać

    sześciu nowych apostołów – kobietę o jednym ramieniu, seksualnego maniaka, zabójcę,

    kobietę którą zostawił mąż, pracownika biurowego i dziecko – a wszyscy oni zakochują się

    w bardzo nieoczywistych kandydatach. To komediowy sposób, żeby powiedzieć „Niebo jest

    tu i teraz, nie po śmierci. Nasze życie nie trwa długo. Cieszmy się nim i róbmy to, co sprawia

    nam przyjemność”.

    Skąd decyzja, by do dwunastu apostołów z „Nowego Testamentu” dodać sześciu nowych,

    którzy zbiorą się, gdy czas będzie zbliżał się do końca? Liczba dwanaście nawiązywała

    przecież do dwunastu plemion Izraela.

    W moim filmie Bóg lubi hokeja, hokejowa drużyna to dwunastu zawodników. Jego żona

    natomiast jest fanką baseballu, w którym zespół składa się z 18 graczy. Ich synowi, Jezusowi,

    wydaje się, że dwunastu apostołów to za mało, więc namawia siostrę, by znalazła sześciu

    kolejnych. 18 to w końcu ulubiona liczba ich matki. Widzowie na końcu filmu zrozumieją

    dlaczego.

    Film ma też prawie identyczną strukturę co „Nowy Testament”.

    Ten film ma formę baśni. Ktoś, kto nie został wychowany w żadnej konkretnej wierze, nie

    będzie miał problemów z traktowaniem go podobnie jak „Czerwonego kapturka”, czy „Alicji

    w krainie czarów”. Są to opowieści wpisane w naszą zbiorową pamięć. Tunel, który łączy

    mieszkanie Boga z pralnią, jest wręcz typowy dla podobnych historii.

    W „Zupełnie Nowym Testamencie” JC, którego bezdomny Victor myli z JC Van

    Dammem, odgrywa poślednią rolę. Jest małą figurką w mieszkaniu swoich rodziców

    i jego moce są dość ograniczone.

    Za tego typy pomysłami zawsze stoi pytanie „a co jeśli…?”. Co jeśli Jezus dokonał

    wszystkiego wbrew swojemu ojcu? I widzimy, że Bóg ma mu to za złe. JC ciągle

    improwizował, bazował na emocjach, nie wiedząc, dokąd go to wszystko zaprowadzi. I co,

    jeśli skończyło się to dla niego źle? „Nowy Testament” został przepisany ponad 300 lat po

    śmierci Jezusa, usunięto znaczną ilość apokryfów. Oficjalna wersja życia Jezusa jest

    cudowną, pięknie napisaną historią, ale całkowicie przerobioną przez kler.

    O czym opowiadały te apokryficzne teksty?

    Są zabawne. Traktowały między innymi o innych cudach, których dokonywał Jezus, dość

    ekstrawaganckich, gdzie diabeł przyjmował na przykład kształt smoka. Byli też inni

    apostołowie, w tym kobiety, których obecność usunięto. Ile słów w „Nowym Testamencie”

    wypowiadają kobiety? Łatwo je policzyć.

    W filmie na pierwszy plan wysuwają się kobiety. Zarówno Ea, jak i żona Boga, grana

    przez Yolandę Moreau, są dla rozwoju wydarzeń najistotniejsze.

    W „Zupełnie Nowym Testamencie” Bóg ma władzę, ponieważ każe siedzieć cicho córce

    i żonie. A co jeśli Bóg byłby kobietą? Co wtedy by się wydarzyło?

    Niesamowite jest to, jak wiele chaosu powoduje ujawnienie ludziom ich dat śmierci. JC

    mówi Ei, że dzięki temu Bóg traci całą swoją wiarygodność.

    Przez to, że nie wiemy, kiedy umrzemy, zapominamy o śmierci i to nam daje poczucie

    nieśmiertelności. Jednak kiedy żyjemy w jej cieniu, nasza egzystencja nabiera smaku. To

    przydarza się postaciom w moim filmie, kiedy otrzymują informację, jak długo jeszcze

    potrwa ich życie. Jedni zmieniają wszystko, inni w ogóle nie chcą przyjąć tego do

    wiadomości.

    Natychmiast zamierają wojny i przestępczość.

    Próby uśmiercenia wroga przestają mieć jakiekolwiek znaczenie, bo chwila w której mają

    umrzeć jest już z góry określona. W „Żarcie” Kundery znajduje się zdanie, które szczególnie

    lubię: „Wybaczenie przestaje mieć znaczenie w obliczu zapomnienia”.

    Postać Françoisa, zabójcy, zdaje się to potwierdzać.

    Dociera do niego, że od teraz może strzelać do ludzi, a jeśli zginą, to nie będzie to jego wina.

    Film jest także delikatną satyrą na współczesną technologię i media. Bezdomny Victor

    nie ma telefonu i nie otrzymał informacji o dacie swojej śmierci.

    I ma to gdzieś! Nie ma telefonu i nie chce wiedzieć.

    A ktoś kto dowiedział się, że przed nim jeszcze 102 lata życia, zostaje gwiazdą.

    To czarnoskóry chłopak, którym do tej pory nikt się nie przejmował. Nagle staje się

    wyjątkowo atrakcyjny.

    Marc, mający obsesję na punkcie seksu, spotyka swoją miłość z dzieciństwa podczas

    dubbingowania filmu porno i razem piszą esej o „W poszukiwaniu straconego czasu”

    Prousta. Martine, kobieta którą zostawił mąż, zakochuje się w gorylu…

    Tak naprawdę ten film skupia się wyłącznie na miłości. Nawet mała Ea ją znajduje –

    nieoczekiwanie objawia się ona pod postacią chłopca, który chce być dziewczynką. Miłość

    nie musi powielać żadnych schematów. Niespodziewana jest nawet lepsza.

    Czy podczas wymyślania postaci Martiny inspiracją były filmy Nagisy Oshimy i Marco

    Ferreriego – „Max, moja miłość” i „Żegnaj małpko”?

    Wspólnie z Thomasem Gunzigiem zastanawialiśmy się, w jaki sposób ta postać może zyskać

    nowe życie. Korzystanie z usług męskich prostytutek nie czyniło jej szczęśliwą, ale nagle

    zakochała się w gorylu. Pamiętam, jakie wrażenie zrobiło na mnie zaangażowanie się

    Catherine Deneuve w debatę o homoseksualnych małżeństwach we Francji. Mówiła

    o obowiązkach, jakie niesie wolność i tolerancji z cudowną precyzją. I podobnie

    zachowywała się na planie. Nic jej nie przerażało. Dawała z siebie wszystko. Mówiłem jej:

    – A teraz będziesz uprawiała seks z tym młodym chłopakiem.

    – W porządku.

    – Goryl będzie ściskał twoje piersi.

    – Naprawdę? Niech będzie.

    To aktorka, która odnajduje się w każdej sytuacji i jest w pełni skoncentrowana od samego

    początku do końca.

    Jak zwykle w Pana filmach dzieciństwo odgrywa ważną rolę.

    Dlatego, że to czas, kiedy wszystkiego próbujemy po raz pierwszy. To ta chwila w życiu,

    kiedy emocje są najsilniejsze. To magiczny okres, gdy nie starasz się wpasować

    w oczekiwania innych. Potem dorastamy i zakopujemy to dziecko głęboko w sobie. Dorośli to

    po prostu dzieci, które dorosły. Podoba mi się ten lekko surrealistyczny sposób, w jaki dzieci

    patrzą na świat. Co więcej – czy to naprawdę bardziej surrealistyczne spojrzenie niż to, które

    mamy, kiedy wydaje nam się, że staliśmy się racjonalni?

    Ea słyszy wewnętrzną muzykę ludzi, których spotyka. To Händel, Rameau, czy

    Purcell…

    To muzyka w dużej części zapomniana albo nie będąca już modną i w związku z tym rzadko

    słuchana. Ale dla mnie przywołuje niezwykle silne emocje – proste, ale pozytywne. To może

    być Trenet albo Schubert, kompozycje barokowe albo stare szlagiery. Chciałem zrobić coś na

    kształt musicalu.

    Kim jest autorka oryginalnej muzyki do filmu, An Pierlé?

    To pierwsza ścieżka dźwiękowa tej flamandzkiej kompozytorki i artystki. Bardzo podoba mi

    się jej twórczość i poprosiłem ją o napisanie kilku prostych utworów – głównie na fortepian –

    które kontrastowałyby z muzyką barokową i fragmentami oper wykorzystanymi w filmie. An

    jest też aktorką i doskonale wiedziała, jak skomponować muzykę oddającą wnętrze każdej

    postaci.

    Ważną rolę w filmie odgrywa także Bruksela.

    Chciałem pokazać miasto, w którym żyję, filmując miejsca, które codziennie mijam.

    Chciałem, żeby Bóg egzystował w konkretnej przestrzeni, w mieście będącym w stanie

    ciągłego tworzenia, gdzie nic nie funkcjonuje, tak jak powinno. W miejscu tak brzydkim, że

    aż ładnym.

    W „Zupełnie Nowym Testamencie” śmiech nieustannie przeplata się z silnymi emocjami.

    Śmiech to wyjątkowe zjawisko, bo często towarzyszy bólowi i rozpaczy. Śmiejemy się

    z rzeczy, które są jednocześnie bolesne.

    W filmie często pojawia się zabawa skojarzeniami. Kiedy Aurelia opowiada swoją

    historię i wspomina o mężczyźnie z głosem tak ochrypłym, że brzmi jak dźwięk

    łupanych orzechów, następuje cięcie do ujęcia, na którym widzimy 30 mężczyzn

    łupiących orzechy.

    Nasze myśli, skojarzenia rzadko kiedy są linearne. Wolę, gdy kino stara się odtworzyć

    mechanizm myślenia niż udaje rzeczywistość. Podobnie jak literatura kino potrafi oddać

    myśli, skojarzenia, subiektywną percepcję. Filmowy realizm to konwencja polegająca na

    wmawianiu widzowi „To jest rzeczywistość, zaufaj mi” i jako taka mało mnie interesuje.

    Fascynuje mnie natomiast nasz mózg, potrafiący organizować nasze wrażenia, konstruować

    teatr życia, pisać historie oparte o to, co nas otacza. Tę złożoność próbuję oddać, robiąc filmy

    o tym przedziwnym doświadczeniu, które dzielimy wszyscy – dziwnym stanie bycia żywym.

    Literatura nigdy nie przestała się tym zajmować, nieme kino i filmy z lat 60., lata 70. także

    próbowały się z tym zmierzyć. Współczesne kino stało się jednak zbyt linearne.

    „Zupełnie Nowy Testament” bez względu na to, czy pokazuje stworzenie w „Genesis”,

    udręczonego małego Marca, czy seksualnego maniaka, koncentruje się na wewnętrznych

    refleksjach bohaterów, które są motorem napędowym ich działań.

    Z tego właśnie czerpię przyjemność jako filmowiec: z odkrywania języka, dzięki któremu

    kino zbliża się do przepływu myśli, kiedy ma tę samą wolność.

    Pański styl pełen jest inwencji w sferze wizualnej, którą częściej spotyka się w teatrze niż

    w kinie.

    Cały film zainspirowały eksperymenty z arte povera z czasu realizacji „Kiss & Cry”. To

    zupełnie niesamowite używać lokacji, w które się nie wierzy. Widzowie widzą, że to coś

    nieprawdziwego, ale jednocześnie tym bardziej chcą w nie uwierzyć. Takie podejście daje nie

    tylko wolność ekonomiczną, ale także sprawia, że całość staje się bardziej interesująca

    z punktu widzenia dramaturgicznego. Wolę pokazać Brukselę z lotu ptaka przy pomocy

    kartonowych modeli, bo od razu wiemy, że jesteśmy w opowieści, a nie rzeczywistości. To

    samo dotyczy dźwięku. Bardzo proste efekty lepiej pobudzają percepcję widzów. Choć kino

    bezpośrednio angażuje przy pomocy dźwięku tylko zmysł słuchu, to chcemy, by widz miał

    wrażenie, że odbiera dzieło także za pomocą dotyku, czy węchu. Kiedy scena dziej się

    w parku widz musi poczuć zapach ściętej trawy.

    Czy reżyserując ten film, miał Pan w głowie jakieś obrazy, do których się odnosił? Inne

    filmy?

    Miałem przed oczami pewne portrety, zdjęcia na których obiekt parzy prosto w obiektyw.

    Wiele ujęć w filmie zbudowanych jest w ten sposób. Tak naprawdę to ruchome portrety,

    w których widać, jak mija życie. Styl filmu często powstaje wokół błędu, który się powtarza.

    Sztuka polega na tym, by wybrać właściwy błąd. W tym wypadku chciałem, by posiadał

    swoistą teatralność, symetryczność, którą możemy zobaczyć w kościołach. Prawie wszystkie

    kadry – czy gdy przejeżdża w nich samochód, czy gdy widzimy drzwi domu – opierają się na

    poszukiwaniu symetrii i ujęć frontalnych, które przypominają malarstwo sakralne.

    Czy zastanawiał się Pan, jak film zostanie przyjęty przez kościół katolicki?

    Nie myślałem o tym za wiele. Nie sprawia mi przyjemności szokowanie, ale też nie unikam

    go, gdy wydaje mi się konieczne. Po prostu opowiadam historie.

     

zapowiedzirecenzjezwiastuny

 875 total views,  1 views today